KLAPS CZY BEZSTRESOWE WYCHOWANIE?

klaps

“Klaps nie zostawia wielkiego śladu. (…) Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie. (…) Sam z estymą wspominam to, że dostałem od ojca w tyłek.” [1]

To chyba trzy zdania z wywiadu z Rzecznikiem Praw Dziecka Mikołajem Pawlakiem, opublikowanego w Gazecie Prawnej 19 czerwca br.,  które rozpaliły dyskusje społeczne w sieci na temat klapsów.

Klaps to też bicie

„Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie.”  „Klaps nie zostawia wielkiego śladu.”Czym zatem jest klaps jeśli nie biciem? Czy wyznacznikiem bicia jest pozostawianie śladów? Śladów na ciele czy na psychice?

Nazywajmy rzeczy po imieniu – klaps to też bicie! Przykre, niepokojące i niebezpieczne jest to, że Rzecznik Praw Dziecka, który ma bronić dzieci i dbać o ich interesy, w ten sposób odnosi się do tego rodzaju przemocy. Przez niektórych te wypowiedzi mogą być zinterpretowane jako przyzwolenie na cielesne kary wobec dzieci.

W Polsce zakaz bicia dzieci reguluje Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Od 2010 r. w art. 96 za znaczkiem 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego widnieje zapis:

“Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych.”

Czasami w zrozumieniu, czym jest „klaps”, pomaga zmiana perspektywy i przeniesienie tego, co robimy z dziećmi, na relacje z innymi ludźmi, co dobrze oddaje poniższa grafika od Zatoka Empatii.

zatoka empatii klaps

Klaps to też bicie – Zatoka Empatii

Czy zaakceptowałabyś / zaakceptowałbyś sytuację, w której zdenerwowany pracodawca wymierza lekki, niepozostawiający śladu, policzek swojemu pracownikowi?

Nawet najsilniejsze emocje między dorosłymi nie usprawiedliwiają uderzenia drugiej osoby, dlaczego inaczej miałoby być w odniesieniu do naszych dzieci?

Zachęcam do przeczytania artykułu Doroty Połojko z Stworzeni do relacji na temat tego, czym jest klaps i jakie ślady może on zostawić.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni?

Wielu z dorosłych, którzy w dzieciństwie dostawali klapsy od swoich rodziców, uważa, że wyszło im to na dobre [2 , 3]. Myślę tu zwłaszcza o osobach, które dostawały klapsy od czasu do czasu.

Skąd ta pewność, że właśnie te klapsy sprawiły, że „wyszli na ludzi”? Czy jakby owych klapsów nie dostawali, a zamiast tego otrzymywali wsparcie, pomoc, rozmowę, zrozumienie, to wyszłoby im to na złe i nie wyrośliby na dobrych ludzi? Czy jak zrobili coś złego czy niestosownego, to po fakcie nie wiedzieli, że było to złe i nie żałowali? Czy ten klaps w takiej sytuacji był naprawdę potrzebny?

Będąc dorosłymi i patrząc wstecz na swoje dzieciństwo, często nie pamiętamy złych momentów albo nie chcemy ich pamiętać. Nie pamiętamy, wybielamy, umniejszamy, usprawiedliwiamy, racjonalizujemy i odcinamy uczucia. Te mechanizmy obronne mają na celu chronić nas przed cierpieniem, wstydem, utratą poczucia własnej wartości oraz chronić pozytywny obraz bliskich nam osób. Chcemy zachować w pamięci dobrą przeszłość, chcemy mieć teraz dobre relacje z rodzicami, nie chcemy kontaktować się z bólem przeszłości – „było, minęło i żyje się dalej”. Dziecko kocha pomimo i jest w stanie rodzicowi dużo wybaczyć, bo bez rodzicielskiej opieki zginęłoby.

Jednak badania pokazują, że również klapsy pozostawiają ślady. Fakt, często ich nie widać na ciele, ale na psychice, a nawet w budowie mózgu, tak [4 , 5 , 6 , 7 , 8 , 9]. Warto pamiętać, że psychologia jest nauką, ma swoją metodologię i opiera się na wynikach badań naukowych.

Nasi rodzice i dziadkowie robili wiele rzeczy, o których dziś już wiemy, że nie powinny być akceptowane, np. picie wina w czasie ciąży, karmienie dzieci piersią co 3 godziny czy przewożenie dzieci w samochodach bez fotelików. Dowiedzieliśmy się, że wiele z tych tradycji i przekonań było błędnych i całkiem rozsądnym jest, że je odrzucamy. Możliwe jest kochanie swoich rodziców i odrzucanie ich przekonań. Można zaakceptować fakt, że robili to, co uważali za słuszne w tym czasie, jednocześnie decydując się samemu nie robić lub nie wierzyć w te rzeczy.

Dlaczego klaps?

Dlaczego dorośli w relacji z dzieckiem stosują klapsy i inne formy przemocy fizycznej (np. szczypanie, mocniejsze przytrzymanie, szturchanie)?

Czasami robią to z przekonań religijnych. Wszak w Biblii zapisane jest, że „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje,
kto kocha go – w porę go karci” [Prz 13,24]. Ale powoływanie się na Biblię, aby uzasadniać kary fizyczne wobec dzieci, jest przykładem wybiórczego wykorzystywania religii do usprawiedliwiania swoich czynów. Dlaczego osoby powołujące się na takie fragmenty Pisma Świętego nie zwracają uwagi na te mówiące na przykład o przykazaniu miłości, o którym mówił Jezus jako najważniejszym z przykazań [Mt 22, 36-40], czy o Ośmiu Błogosławieństwach, w których mówi o ludziach miłosiernych, cichych i wprowadzjących pokój [Mt 5, 3-12] lub fragmentów, gdzie mówi „pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie” [Mk 10,14-16]? Pismo Święte obfituje w opisy, w których Bóg jest miłosiernym, dobrym Ojcem.

Czasami robią to na bazie swoich doświadczeń, bo taki wzór dostali w domu [10 , 11].

Czasami wynika to z lęku i wiary w obiegowe opinie, że jeśli nie zareaguję ostro, to dziecko wejdzie mi na głowę, nie wyrośnie na dobrego człowieka itp.

Ale chyba najczęściej klaps jest wyrazem rodzicielskiej frustracji, bezsilności, zmęczenia, niezaspokojonych potrzeb, nadmiaru niesłużących nam stresorów. Warto skupić uwagę na tym, że łagodność i empatia dla siebie oraz zadbanie o siebie są niezbędne, chociaż tak bardzo trudne w codziennym byciu rodzicem (tutaj możesz przeczytać o naszych dorosłych potrzebach, w tym artykule o potencjalnych obszarach stresu, a tutaj  zapisać się na 5-dniowy bezpłatny kurs e-mailowy o dorosłej złości).

Bezstresowe wychowanie

W dyskusjach na internetowych forach w wielu miejscach przywoływane są dwa stanowiska, albo przyzwolenie na klapsy albo bezstresowe wychowanie.

Czym owo bezstresowe wychowanie jest? Kiedy dopytuję, jak ludzie je rozumieją, często zapada cisza, lub słyszę „proszę sobie poczytać o tym w Internecie”, lub „to jest takie współczesne wychowanie, młodym na wszystko się pozwala, itp.”. Mam takie poczucie, że „bezstresowe wychowanie” to taka etykieta, którą z automatu przykleja się takim metodom wychowania, które odbiegają od tradycyjnego, autorytarnego modelu, opartego na oczekiwaniu od dzieci bezwzględnego posłuszeństwa i uległości. Nie ma on jednej, określonej definicji, i każdy interpretuje go sobie jak chce.

Za inicjatora koncepcji bezstresowego wychowania (w literaturze anglojęzycznej częściej nazywanego wychowaniem permisywnym, ang. permissive parenting) uznaje się Benjamina Spocka [12]. Zaproponował on, by w procesie wychowawczym uwzględnić podmiotowość dziecka. Było to słuszne założenie, ale w kolejnych latach jego myśl mylnie interpretowano jako pozwalanie dziecku na wszystko i nie wyznaczanie mu żadnych granic. Dzieci miały wychowywać się tak naprawdę same, rodzice mieli jak najmniej angażować się w relację z dziećmi i być dla nich bardziej przyjaciółmi niż rodzicami, stosować jak najmniej zasad, stosować przekupstwo, prezenty, zabawki jako sposoby oddziaływania na zachowanie dziecka. Młodzi ludzie wychowywani w takich rodzinach często wzrastali w poczuciu, że nie obchodzą swoich rodziców, że nie mają z nimi relacji, że nie mogą na nich liczyć. Badania wskazują, że miały one niższe kompetencje społeczne, słabo radziły sobie ze stresem, były często niepewne swoich możliwości, osiągały niższe wyniki w nauce, były podatne na przestępczość i uzależnienia [13].

Trzecia droga

Czy w wychowaniu mamy tylko wybór między metodą twardej ręki i bezwzględnym posłuszeństwem wobec rodzica czy też wychowaniem przyzwalającym dziecku na wszystko i pozostawionym go samopas?

Jest jeszcze trzecia droga. To wychowywanie i budowanie relacji z dzieckiem w oparciu o szacunek, empatię, miłość. Droga niełatwa, bo wymaga:

– towarzyszenia dziecku;

– budowania relacji – dzień po dniu, godzina po godzinie;

– wspierania go w rozwoju;

– poświęcania mu czasu i nieoczekiwaniu natychmiastowych rezultatów (dziecko, żeby zrozumieć, dlaczego to co robi jest dobre albo złe, potrzebuje czasu);

– uwzględniania potrzeb małego człowieka i brania pod uwagę pewnych praw rozwojowych, którym podlega (np. takim, że jego mózg nie jest jeszcze ukształtowany w takim stopniu, jak mózg dorosłego);

– uczenia budowania własnych granic i poszanowania granic drugiej osoby, poprzez szacunek do jego granic;

– uczenia empatii wobec drugiej osoby, poprzez okazywanie empatii wobec niego samego;

– uczenia okazywania uczuć, poprzez akceptację jego uczuć i towarzyszenie mu w ich przeżywaniu;

– przekazywania wartości nie tylko słowem, ale poprzez ich codzienne praktykowanie;

– uczenia zaufania do innych poprzez okazywanie zaufania dziecku;

– kształtowania w dziecku umiejętności mierzenia się i radzenia sobie ze stresem dnia codziennego, ale nie dokładnie mu go, bo stresorów jest i tak dużo;

– akceptacji i kochania dziecka takim, jakim jest i za to, że po prostu jest.

To właśnie głębokie relacje między dziećmi i rodzicami są remedium na wiele bolączek tego świata. Dziecko, gdy popełni błąd, zrobi coś trudnego – nie boi się przyjść do rodzica z obawą, że dostanie karę lub klapsa, ani też nie czuje się osamotnione i zostawione samo sobie, ale ma pewność, że dostanie wsparcie, zrozumienie, pomoc i kolejną szansę. Badania wskazują, że okazywanie miłości i budowanie relacji z dzieckiem ma lepsze skutki niż wykorzystywanie władzy nad dzieckiem poprzez bicie, krzyki czy groźby [14 , 15].

“Nie ma dzieci, są ludzie.” Janusz Korczak

Zanim wybierzesz drogę, którą chcesz podążać, warto popatrzeć na wychowanie w szerszej i dłuższej perspektywie.

  • Na czym Ci zależy?
  • Czego chcesz nauczyć swoje dziecko?
  • Co mu chcesz przekazać?
  • Co możesz zrobić w relacji ze swoim dzieckiem, co wesprze go w radzeniu sobie w życiu, kiedy wyjdzie z domu?

Wybór należy do Ciebie.

Monika

Zdjęcie: Adi Goldstein on Unsplash

Udostępnij:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

https://www.facebook.com/monikaiskierkapsycholog/
https://www.facebook.com/monikaiskierkapsycholog/
LINKEDIN
Instagram