Odcinek 08
#uważnarozmowa w projekcie „Wierna w małych rzeczach” - wierna w wierze
GOŚĆ ODCINKA:
Agata Rujner
doktor teologii moralnej
O czym posłuchasz?
Serdecznie zapraszam Was do wysłuchania kolejnej #uważnejrozmowy. To pierwsza z sześciu rozmów w wielkopostnym projekcie dla kobiet „WIERNA W MAŁYCH RZECZACH”. Dziś rozmawiamy o tym, jak być wierną w wierze.
Gość odcinka
Kilka słów wyjętych z podcastu:
Wierność w tym, co małe kojarzy mi się z byciem przy sobie. […] Jeżeli ja jestem przy sobie, przy tym kim ja jestem, jaka jest moja tożsamość, co się we mnie dzieje, co ja przeżywam, czego ja chcę, o czym marzę, jakie mam predyspozycje, talenty i tak dalej. I wchodzę w to, nie pomijam tego, nie oceniam tego, nie odrzucam, to wtedy jestem wierna, wierna sobie. I wydaje mi się, że to jest taka baza i że dopiero jak jestem na tym takim ludzkim poziomie i takim bardzo egzystencjalnym, to mogę spróbować wchodzić na ten poziom taki wyższy, już bardziej duchowy, teologiczny czy nawet ewangeliczny, żeby być wiernym w tych małych rzeczach, do których też nas zaprasza Pan Bóg.
I to nie przynosiło owoców ani w moim życiu, albo może nie przynosiło takich, jak dzisiaj może przynosić, kiedy już Pan Bóg zrobił ze mną pewną drogę. Bo było cały czas tą funkcją zasługiwania. I kiedy ty mnie pytasz o wierność w małych rzeczach, to w sumie pierwsze, co mi się nasuwa, to jest to, żeby nie mieć tej klapki, czy tego filtra, że ja chcę teraz zasłużyć. Że będę zdobywać punkty i odhaczać je. Tu jestem poprawna, to jest dobrze, to jest dobrze, to jest dobrze. Jakiś taki perfekcjonizm, bo to nie o to chyba w tym chodzi.
Wierzę w to głęboko i takie mam doświadczenie, że kiedy DOŚWIADCZYSZ miłości Boga, tej absolutnie bezwarunkowej, tej absolutnie rozkładającej Cię na łopatki. Kiedy spotykasz Zmartwychwstałego, to już przestajesz zasługiwać. To już masz uleczone to, co w nas czasami jest tak pierwotnie, że chcemy handlować. Człowiek ma często taką postawę, że albo jest w postawie niewolnika, albo w postawie najemnika. A kiedy spotykasz tę Miłość konkretną, która jest Osobą, to stajesz się dzieckiem.
Teraz ja mam się stawać dzieckiem. Ile razy Jezus też mówił, że jeśli nie będziecie jak dzieci, to nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego. To jest ten obraz, który nam może towarzyszyć. I jak to zrobić? No może sobie przywoływać cały czas to, czy ja w postawie mojej do Boga staję się dzieckiem?
Powiem tak poetycko, że kontynuując ten wątek dziecka-niemowlaka, zestroić się z biciem Serca Boga. Jeżeli się wsłuchujesz w to bicie serca Boga, tak jak dziecko przy kangurowaniu ono słyszy po prostu ten rytm, a jeszcze wcześniej jak jest w łonie matki, to też ten rytm już mu się przewija, to że my możemy się zestrajać z sercem Boga.
To jak to robić konkretnie? Zacząć od czytania Słowa Bożego, bo to jest to miejsce, to jest ta relacja, w której ja mogę Boga poznawać, bo poznaję co On sam o sobie powiedział. Poznaje dzięki temu też Jezusa Chrystusa, który jest ostatnim Słowem Bożym, najpełniejszym objawieniem. […] Często, kiedy stajemy w takich dylematach, że ja nie wiem, co mi Bóg mówi, to może warto się zatrzymać i pomyśleć, kiedy ostatni raz sięgnęłam do Biblii. […] chociażby czytania z dnia, które Kościół daje, czy w ogóle znajomość tych słów, to będzie w nas cały czas pracowało.
Druga rzecz, która się bardzo mocno z tym łączy, to jest w ogóle modlitwa. Pytanie do nas – ile i jak się modlę. Czy dbamy o tę relację z Bogiem? Bo nam czasami się też może wydawać, że ja nie mam czasu się modlić. No ale z mężem rozmawiasz, z przyjaciółką rozmawiasz, w pracy z kimś rozmawiasz, i wiesz, co u nich słychać. Scrollujesz Instagram, oglądasz kanały na YouTubie, to wyłącz to sobie teraz i posłuchaj, porozmawiaj z Bogiem. Zadbaj o tę relację, bo nie usłyszysz Go, jak nie dasz tej przestrzeni. Oczywiście, żeby było jasne, Pan Bóg i tak będzie szukał sposobu. Bo On jest zawsze tym, który pierwszy przychodzi z inicjatywą, tym którym na nas czeka i tym który nie rezygnuje. Więc nawet jak ja się okopuję, to On i tak szuka. Ale jest kwestia tej mojej decyzji, czy dam Mu przestrzeń, czy nie dam przestrzeni.
Trzeci aspekt bardzo praktyczny – sakramenty. Czy żyję Eucharystią; czy żyję w łasce uświęcającej; czy korzystam z sakramentu pokuty i pojednania; czy jeśli jestem w małżeństwie, korzystam z łaski sakramentu małżeństwa, bo takie łaski też tam są; jesteśmy pewnie w większości po bierzmowaniu, to czy proszę o Dar Ducha Świętego. […] Więc czy ja korzystam z tego, co Kościół mi daje?
Następne narzędzie, które pomaga nam w rozeznawaniu, wsłuchiwaniu się w Głos Bożych, to są relacje z ludźmi. Czasami jak nie wiemy, no to zapytajmy.