You are currently viewing O miłości małżeńskiej

O miłości napisano już wiele. Miłość to jeden z najpopularniejszych motywów w świecie literatury, malarstwa, muzyki czy filmu… Temat, któremu przyglądają się nawet naukowcy, opisując, co dzieje się w naszym mózgu, kiedy jesteśmy blisko ukochanego człowieka. I czy sobie to uświadamiamy, czy nie; czy mamy odwagę, aby się do tego przyznać, czy nie – każdy potrzebuje kochać i być kochanymCzym dla Ciebie, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, jest miłość?

Miłość niejedno ma imię: przyjaźń, zauroczenie, zakochanie, rodzicielstwo itd. Dziś przyjrzymy się jednemu z tych imion – miłości małżeńskiej.

Dwie historie, dwie osobowości

Do tej pory nie odkryto, jak to się dzieje, że dwoje ludzi się w sobie zakochuje. Niektórzy wierzą w mito dwóch idealnie dobranych połówkach jabłka… Są tacy, którzy szukają do końca życia tej idealnie dopasowanej połówki i nie znajdują.

Prawda jest taka, że idealnie dopasowani być nie możemy. Każdy wchodzi w relację z drugim człowiekiem ze swoją historią życia,
z doświadczeniami, zranieniami, nadziejami
. Dwie różne osobowości, z różnymi potrzebami, z różnymi nawykami… i jedno marzenie – o pięknej miłości. I te dwie połówki jabłka potrzebują się nieustannie dopasowywać. Potrzebują się poznawać, uczyć siebie i budować bliskość na różnych poziomach – emocji, rozumu, ciała, ducha.

W tych początkowych etapach znajomości uczucia są bardzo intensywne i zdarza się, że przymykamy oko na prawdę o drugim człowieku. Z jednej strony służy to temu, aby na początku znajomości nie odrzucić kandydata na męża czy kandydatki na żonę. Ale porywy uczuć mogą też zaślepić. Dlatego warto pracować nad tym, aby jedna sfera relacji (ta związana z ciałem – uczucia mieszkają w ciele i wyrażają się w naszej fizjologii) nie przysłoniła innych. Jest to również okazja do poszukiwania twórczych sposobów na wyrażanie miłości, które mogą przydać się nam w kolejnych latach związku.

Miłosna podróż

Drugi mit, którym karmi nas kultura i wypacza obraz miłości, jest ten o królewnie i królewiczu… Wyobrażamy sobie przystojnego królewicza na białym koniu i piękną królewnę (i czasami w okresie zakochania tak siebie widzimy), a potem przychodzi życie, szara codzienność, rutyna i nagle piękny królewicz i piękna królewna znikają.

Normalnym jest, że dynamika związku się zmienia. Na początku jest w nim dużo ekscytacji, zauroczenia, „motyli w brzuchu”. Oczekujemy na spotkanie z ukochaną osobą, przemierzamy dziesiątki kilometrów, żeby pobyć kilka chwil razem, spędzamy ze sobą dużo czasu, rozmawiamy godzinami. A po ślubie często czar pryska, bo jak tu czekać na kogoś, kiedy codziennie zasypiamy i budzimy się przy nim / przy niej, wokół piętrzą się brudne naczynia, a dzieci wołają, że są głodne…

Mając takie idealne wyobrażenie miłości romantycznej, trudno zbudować stabilny i szczęśliwy związek, ponieważ miłość w swoim wyrazie i przeżywaniu zmienia się. Jest jak podróż, w czasie której potrzebujemy kilku „elementów”.

Psycholog i badacz Robert Sternberg wyróżnił trzy ważne „elementy”, których proporcje na różnych etapach związku się zmieniają: namiętność, intymność i zaangażowanie.

W zakochaniu i około dwóch pierwszych latach związku mamy duży komponent namiętności. To są porywy serca, intensywne uczucia, „motyle w brzuchu”, drżenia, kiedy ukochana osoba jest obok. Wtedy buduje się też powoli intymność. Z czasem zdecydowanie wzrasta znaczenie intymności, która wyraża się w emocjonalnej i duchowej bliskości, wzajemnym szacunku, zaufaniu do siebie, czułości
i dbałości o drugiego człowieka. W budowaniu intymności ważny jest wspólny czas i rozmowa. Potrzeba jej dużo przez cały okres trwania związku. Następnie w związku pojawia się trzeci element – zaangażowanie. To nasze konkretne decyzje, myśli, działania, wysiłki wkładane w budowanie trwałej więzi, zdolnej przetrwać pomimo przeszkód. Bo miłość to nie tylko emocje i uczucia (choć są jej ważną składową), ale przede wszystkim decyzja woli, wybór i wierność wyborowi. Zaangażowanie pomaga wychodzić z kryzysów, wspierać się wzajemnie
w chorobie i innych trudnościach. Jest jej więcej, im dłużej trwa związek. 

Prawdziwa miłość sama się nie zrobi

W bajkach po ślubie głównych bohaterów czytamy już tylko jedno zdanie: „i żyli długo i szczęśliwie…”. Jest to możliwe, ale (!) małżeństwo samo się nie zrobi, relacja sama się nie zrobi, prawdziwa miłość sama się nie zrobi. Potrzeba naszej wytrwałej pracy, naszego zaangażowania, naszej dbałości, by rozpalać na co dzień żar miłości małżeńskiej. Dbamy o nasze domy, by były czyste i schludne; dbamy o ogrody, by cieszyły oko; dbamy o wygląd i ubrania… O dbałości o małżeńskie ognisko czasem zapominamy. Aby nie wygasło, potrzeba regularnie dorzucać do ognia. Stabilny płomień jest tym, co daje ciepło.

Jak to zrobić? Udzielę „ulubionej” odpowiedzi psychologów – „to zależy”. Bo naprawdę to zależy od tych dwóch osób, które tworzą relację, i od tego co jest między nimi. Dlatego poniższą listę kilku podpowiedzi potraktuj, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, jako punkt wyjścia i zaproszenie do twórczego szukania własnych sposobów na dbanie o małżeńskie ognisko.

  • Kontakt z sam-ą / – ym sobą. Miłość zaczyna się od Ciebie. Im lepiej znasz siebie: swoje potrzeby, swoje wartości, swoje oczekiwania, swój sposób reagowania, swój język miłości (artykuł o językach miłości wkrótce na blogu), swoje granice, tym większa szansa na to, że będziesz umieć zakomunikować to mężowi czy żonie.

  •  Ideały i wyobrażenia a rzeczywistość. Z jakimi przekonaniami wchodziłaś /- eś w małżeństwo i jakie nadal niesiesz? A jak to się ma do Twojej konkretnej rzeczywistości? Czasami warto odsunąć na bok nierealne oczekiwania, bo czekając na idealne dopasowanie do swojej połówki jabłka, możesz przeoczyć codzienne małe piękne chwile.

  • Mój mąż. Moja żona. Jaki masz stosunek do swojego małżonka/-i? Czy dostrzegasz jego/jej potrzeby? Ile w Waszej relacji jest szacunku i otwartości? Aby miłość mogła rozkwitać, trzeba się wzajemnie zobaczyć, a potem spotkać.

  • Komunikacja. Bez rozmowy daleko zajść się nie da… Można czekać, aż mąż lub żona się domyślą, o co Ci chodzi, ale zdecydowanie szybszą, chociaż wcale niełatwą, drogą jest jednak porozmawiać o swoich potrzebach. Język buduje naszą rzeczywistość. Jakimi słowami się karmicie? Warto, aby było sporo dobrych, ciepłych słów. Mogą być proste, jak: „Proszę.”, „Dziękuję.”, „Przepraszam.”, „Kocham cię.”, „Jesteś dla mnie ważny/-a.” To, co zabija miłość według terapeuty Johna Gottmana to m.in. krytyka, pogarda, obojętność.

  • Spójność deklaracji i działań. Wspólny czas i twórcze zaangażowanie w codzienność.  Same słowa nie wystarczą. Aby uwierzyć i poczuć miłość od drugiego człowieka, potrzebne są konkretne działania, które pójdą w ślad za deklaracjami. I znów mogą to być drobne codzienne działania: ciepła herbata, przykrycie kocem, odśnieżenie samochodu, ugotowana zupa, wspólny serial, kwiatek zerwany w trakcie spaceru, przytulenie, wspólna modlitwa, pamięć o rocznicach… Warto zapytać współmałżonka, co jest dla niego / dla niej ważne; kiedy czuje się kochany/-a.  To małe akty miłości budują szczęśliwe życie.

  • Docenianie i wdzięczność. Można doświadczać wielu pięknych rzeczy i przejść obok nich obojętnie. Wdzięczność uczy nas zauważać drobne rzeczy. Pomyśl o Waszej codzienności. Za co masz dla swojego męża/żony szczególną wdzięczność? Odważ się mu/jej o tym powiedzieć.

  • Korzystanie z mocy sakramentu małżeństwa, o którym niewielu z nas mówi i wie. Warto o tym porozmawiać z mądrym kapłanem.

  • Dotyk. Wielu ludzi jest teraz głodnych czułego dotyku. Muśnięcie dłoni, przytulenie, pogłaskanie po włosach, chwycenie za dłoń, pocałunek, współżycie seksualne…. Dotyk może mieć różne wymiary.

  • Terapia, poradnictwo rodzinne, wsparcie kapłana. Czasami bywa tak, że ogień małżeńskiego ogniska ledwo się żarzy i trudno małżonkom samym wzniecić ogień miłości. Są osoby, które mogą Wam w tym pomóc. Warto skorzystać z takiego wsparcia. Dobrze przeżyty kryzys jest szansą na rozwój w relacji.

Co z tym seksem?

Jednym z elementów dbałości o małżeńską relację jest również współżycie seksualne. Seks nadal jest tematem tabu. Ale potrzeba o nim rozmawiać. Jaki Ty masz stosunek do tego tematu?

Seksualność to dar, który ma każdy człowiek. To siła, która dobrze ukierunkowana, może dawać życie – nie tylko w sensie płodzenia dzieci, ale życie i płodność w wielu wymiarach. I każdy człowiek, niezależnie czy jest małżonkiem, osobą stanu wolnego, czy osobą duchowną, potrzebuje tę przestrzeń w sobie uporządkować, żeby była zdrowa i wspierająca.

Jest to piękny obszar, ale również łatwo zranialny. Wiele osób niesie w sobie zranienia od tych drobnych w formie, np. kąśliwych uwag z okresu dzieciństwa, do naruszeń, których ktoś lub sami wobec siebie się dopuścili.

To w sferze współżycia seksualnego widać najszybciej małżeński kryzys. Ale to nie praca stricte nad tym obszarem przywraca satysfakcję ze współżycia. Robi to praca nad małżeńską relacją – patrz podrozdział wyżej. „Bo miłość jest trudniejsza niż seks.” Dbałość o więź między małżonkami sprawia, że seks naturalnie wraca do relacji i często jego jakość jest o wiele lepsza.

Bo nie chodzi tylko o to, żeby seks w małżeństwie był, ale również żeby cieszył. To potężne narzędzie do budowania bliskości i więzi w małżeństwie. Seks w małżeństwie nie musi być równią pochyłą, jeśli na co dzień dbamy o naszą więź. Piękno nie tkwi w seksie, lecz w ludziach (…). Miłość erotyczna staje się piękna, gdy wnosimy w nią nasze wewnętrzne piękno (D. Schnarach „Namiętne małżeństwo”), w tym także naszą wewnętrzną dojrzałość. Piękno i atrakcyjność zewnętrzna nie gra wtedy „pierwszych skrzypiec” (chociaż warto o te elementy dbać niezależnie od małżeńskiego stażu!). Bo to nie zakazany owoc smakuje najlepiej, ale owoc dojrzały. Zerwany i zjedzony dokładnie wtedy, gdy jest na to czas.

O co cały ten ambaras?

Stając przed ołtarzem mamy marzenie i cel, żeby z tym konkretnym człowiekiem spędzić resztę życia. Warto zawalczyć o to, żeby jakość tego życia była dobra i piękna. Małżeństwo to ważny obszar realizowania swojego powołania i potencjału.

Coraz wyższe statystyki rozwodów oraz coraz większa niechęć młodych ludzi do wchodzenia w związki małżeńskie sprawiają, że warto tego tematu nie zaniedbywać.

Monika

Posłuchaj więcej treści w piątym odcinku mojego podcastu. Znajdziesz w nim sporo inspiracji i konkretnych pomysłów, jak zadbać o relacje w swoim związku. Mój gość Ula Głowacka zna się na tym temacie bardzo dobrze – jest żoną, mamą trójki dzieci, a do tego psychologiem, psychoterapeutką i współtwórczynią projektu Szczęśliwi Razem. Od lat pomaga budować szczęśliwe relacje z samymi sobą (bo bez tego ani rusz!), z partnerami i z dziećmi. 

buycoffeeto-sign-1000x1000-transparent

Pomóż mi tworzyć ten podcast! Jeśli uważasz, że moje treści są dla Ciebie wartościowe, możesz wesprzeć moją twórczość i postawić mi wirtualną kawę:)

Dodaj komentarz